zajrzyj
do studni.
~*~
woda przy powierzchni jest czarna i faluje oleiście, ale dno
jest całkiem czerwone. patrz, kawały rozszarpanego ciała...
uśmiechają się co ciebie.
~*~
"wewnątrz studni (...)
płaczące mięso"
to słowa jakiejś
piosenki, które wirują, wirują, wirują.
~*~
dźwięk jak z zepustego przekaźnika, ostry i wysoki pisk
śnieżącego telewizora. patrz. ślepa źrenica jest taka spokojna. to źrenica
dziecka albo zwierzęcia. krótki błysk. czyjaś ręka w gumowej rękawiczce... ale
źrenica nie porusza się, jest zupełnie ślepa i nie reaguje na światło. obojętna
jak ekran telewizora. nożyczki rozwierają się i zaciskają. metal lśni. krew
tryska na czarną powierzchnię ślepego oka.
~*~
życie w końcu napływa ci do ust. jest gorzkie? pulsuje? to
cały ból, jaki kiedykolwiek doświadczyłeś. życie, życie, życie. co widać w
spokojnych oczach zwierzęcia? masz tylko to, co pulsuje w twoich żyłach.
krew.
~*~
kobieta z krwawą pręgą rozcinającą poziomo nos. ma nagie
piersi. jej sutki drżą kiedy oddycha.
wysuwasz język i oblizujesz wargi. kochanka...? ma takie piękne ręce i
bezmyślny wyraz twarzy. dlaczego twoim największym pragnieniem jest lizanie
tych c i e p ł y c h piersi?
~*~
biegnie
ciężarna kobieta biegnie
jej stopy prawie nie dotykają ziemi
głupia
jeśli nadal będzie tak biec na pewno
zgubi swoje dziecko
nie
ona ucieka od swojego brzucha
dziwny cień kładzie się na świecie
jak widmo zagłady
gdzieś tam w górze na pewno przelatuje
samolot
albo anioł śmierci
stopy uderzają o ziemię
krawędź
pręga na nosie kobiety zaczyna krwawić
odwraca do ciebie twarz
krew zbiera się w kącikach jej
uśmiechniętych ust
upada
~*~
to piękne ręce. krew
spływa po nich tak naturalnie. może ręce są właśnie do tego stworzone.
żeby krew miała po
czym spływać.
~*~
kap, kap, kap...
~*~
wszechogarniająca ciemność. jeśli będziesz bił dostatecznie
długo, każde ciało zmieni się w bryłę
ociekającą krwią. bez nosa, ust i oczu. co jeżeli nie ma niczego poza tobą? być
może jesteś niczym.
~*~
a jeśli to nie krew
tak kapie... tylko preejakulat?
~*~
piękny mężczyzna patrzy na ciebie z góry. ma bursztynowe
oczy. gryziesz go w palec. dlaczego? bursztynowe
oczy zwężają się w szparki. mężczyzna powoli zlizuje tę krew.
~*~
może tym ludziom zostało
już tylko kilka płatów skóry.
pomyśl.
~*~
rozbłysk światła jest zabójczy. Wielki Wybuch... gdyby nie
stworzył życia, na pewno przyniósłby mu zagładę. ciała ludzi wyparowują. śmierć
trwa tylko nanosekundę. nerwy które znikają nie potrafią przekazywać bólu.
moment przejścia jest niewidoczny. nie ma niczego pomiędzy człowiekiem
siedzącym na schodach, a pustymi schodami potem. brakuje jednej klatki
filmowej. pozostał tylko cień. to tylko jedna klatka filmowa... bez bólu.
~*~
zwały trupów –
pewnie nigdy ich nie
było.
~*~
nie wierzysz w żadne trupy. śmierć przychodzi cicho. nic nie
zostaje po neuronach które zgasi. te neurony znikają, jak gdyby nigdy ich nie
było. więc czego szukasz rozplątując sieci bladoniebieskich żył? jeżeli nie ma
żadnych trupów, gdzie można znaleźć boga? synapsy.
~*~
płaczesz.
wszystko jest takie
kruche.
a ty
masz
najdelikatniejsze kości
i tylko kilka płatów
skóry.
~*~
komórki pożerają siebie nawzajem. twoje oko ciasno przylega
do mikroskopu. to zanieczyszczone
szkiełko zawiera w sobie wszystkie tajemnice istnienia. jądra komórkowe znikają
i znów się pojawiają, rozbłyskując jak nowe gwiazdy Drogi Mlecznej. rzęski
falują w przezroczystej mazi i życie pulsuje pod twoją skórą, dzieląc się bez końca. wszystkie wirusy rozmnażają się przez podział,
a później wnikają głęboko między sekwencje dna.
powolna defragmentacja ciała i duszy.
~*~
to nawet nie boli...
nawet nie boli...
nie boli.
boli.
~*~
nagie ciało, które już całkiem ostygło. sprawdzasz to
nieskończoną ilość razy, ale puls nigdy nie wróci. zimne ciało napawa cię
wstrętem. nie było żadnego momentu przejścia, niczego nie zauważyłeś. miałeś
orgazm, a życie przeciekło ci przez palce razem ze spermą. ustanie akcji serca, śmierć przez uduszenie.
dlaczego wszyscy wokół są tylko przedmiotami...? wtulasz się między odrażająco zimne łopatki.
łzy szczypią pod powiekami. jesteś
samotny.
~*~
falujące morze. wyrzucona na brzeg ośmiornica.
zgalaretowaciałe ciało. jej atomy uciekają w nieskończoność, pewnie dlatego tak
drży. chciałbyś być ośmiornicą. twoje
macki owinęłyby się wokół świata... żeby go objąć albo udusić.
~*~
"boję się, że zniknę…."
~*~
czerwony bączek nagle
przestaje wirować wokół własnej osi i... upada, przerywając swoją spiralę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz