sobota, 27 października 2012

chciałem po prostu być szczęśliwy

czy pisanie do samego siebie może okazać się terapeutyczne?... rozdrapmy do końca swoje rany, po jednej, po dwie. być może chociaż ta krew, która tryśnie pod palcami, okaże się prawdziwa. czerwony jest kolorem grzeszników.

jestem niczym, wczoraj w nocy tak właśnie o sobie pomyślałem, ale to było kłamstwo. "to coś", jestem raczej "tym czymś" niż "niczym", "nic" jest zbyt określone, a ja przecież nic o sobie nie wiem. "to coś" świetnie mnie zatem opisuje.

"kreatura"
"nie potrafisz nikogo docenić"
"zmień się"
"umieraj"
"mam cię dość"
"jesteś śmieszny"
"żałosny"
"nienawidzę cię"
"nie potrafisz kochać"

podobno mam trudny charakter. podobno jestem zbyt zaborczy. podobno niszczę wszystko wokół siebie. mam myśli samobójcze. nie potrafię wybaczyć. ani zapomnieć. jestem przewrażliwiony. obrażalski. egocentryczny. nienawidzę świata. nienawidzę wszystkiego. nienawidzę siebie.

zawieszony na  ostatnim sznurku. jeśli zrobię krok do przodu, zrani mnie obca świadomość. jej ostre kolce zniszczą moje ciało. jeśli zrobię krok w tył, zrani mnie własna świadomość. jej ostre zęby zetrą mnie na proch. kap, kap, wielkie czerwone krople, ja i samotność, która jest tylko moja. we mnie.

nie potrafię się do nikogo zbliżyć. fizyczna niezdolność. nikt nigdy nie będzie mną. jestem zamknięty w kawale mięsa, które płacze krwią. ucieknijcie ode mnie, wszyscy i nikt. ja nigdy nie wyrwę się z okowów własnego istnienia. nie potrafię nikomu zaufać. jestem tutaj w moim czarnym, ciężkim śnie.